niedziela, 19 maja 2013

_______________LondonDay3_________________

Trzeciego dnia mieliśmy cudowną pogodę! Od rana było bardzo ciepło, a słońce pięknie oświetlało skorupę miasta. Naszym pierwszym i jednocześnie najważniejszym celem była podróż w czasie w samym The National Gallery. Sale wypełnione obrazami takich artystów jak Paul Cézanne, Monet, Van Gogh, Rembrandt i wielu innych wspaniałych malarzy zapierały dech. Gdzieniegdzie można było spotkać grupy małych dzieci, które tak po prostu odwiedziły galerię w ramach lekcji plastyki. Nic, tylko się przeprowadzać! 


Tego dnia odwiedziliśmy również Katedrę Św. Pawła, Westminster Abbey, Kensington Green Park, Soho, China Town i nawet przezabawny M&M's world! 

Płaszcz, bluzka - SISLEY, Torebka - MONI MONI
Abbey Road czy M&M's Road? :)
#malamaniazglodniala - kocham!!!! http://mariabaszak.blogspot.com/
The National Gallery!


środa, 15 maja 2013

_________________GetLucky_________________


Co zakładacie kiedy totalnie nie chce Wam się przebierać, prasować i kombinować przed lustrem? Zimą pewnie większość z nas wybiera botki, leginsy i jakąś tunikę. Taki zestaw jest wygodny i pasuje na wiele okazji.

Latem takim moim "kołem ratunkowym" jest zawsze sukienka lub spódniczka i białe Conversy. Dzisiaj przedstawiam Wam jeden z takich strojów uzupełniony o starą, jeansową kurtkę. 


Sukienkę upatrzyłam sobie już dawno temu na stronie Scotch & Soda, ale czekałam tylko na jakąś okazję i kilka dni przed majówką znalazłam ją w sklepie Answear! Maison Scotch zdobył moje serce swoją poprzednią kolekcją i swetrem z olbrzymimi frędzlami na rękawach, którego ostatecznie nie udało mi się kupić. 

Teraz mam trochę mniejsze, neonowe frędzelki przyszyte do dekoltu, sprawiające, że taka niby zwykła bawełniana sukienka wygląda nietuzinkowo. 

Zdjęcie z katalogu:

Jeśli chcecie sprawdzić pozostałą kolekcję zapraszam Was do sklepu Answear, w którym możecie skorzystać ze specjalnej zniżki 20% tylko dla Was i tylko przez tydzień. Wystarczy przy składaniu zamówienia wpisać kod: KBASZAK2. Promocja dot. całego asortymentu z wyjątkiem kilku marek i ważna jest od 15 do 21/05/2013. 






sobota, 11 maja 2013

______________ChelseaHotelNo.2______________


Jakiś czas temu, będąc na wspomnianym już kiedyś weselu, totalnie zabrakło mi czasu na sfotografowanie mojego stroju. Dzisiaj postanowiłam to nieco odtworzyć, zastępując poprzednią sukienkę, nową. To czerwone cudo znalazłam w sklepie Miss Selfridge i bardzo się cieszę, że siostra przekonała mnie do jej kupna. Kojarzy mi się ona z filmem Vicky, Christina, Barcelona. Strasznie żałuję, że nie mogłam zrobić tych zdjęć w Hiszpanii! Te ramiączka, które opadają są usztywniane, dzięki czemu cały czas znajdują się w jednym miejscu, nie przesuwają się 

Do sukienki dobrałam płaszczyk z Jackpota, znaleziony na allegro, kopertówkę  od Mari Turnor przypominającą torebkę śniadaniową (jej projekty są fantastyczne!) oraz nowe szpilki marki Gino Rossihttp://sklep.gino-rossi.com, która niedawno otworzyła swój sklep on-line w Polsce. Już dawno temu upatrzyłam sobie te buty, bo marka słynie z ciekawych projektów i niesamowitej wygody. Na weselu trzymałam się na nich do 2 w nocy :) 


sukienka: Miss Selfridge, płaszczyk: Jackpot, kopertówka: Marie Turnor, buty: Gino Rossi


Jak Wam się podoba? Uważacie, że czerwony kolor jest dobry na wesele? Ja byłam w kremowo-czarnej sukience, bo jakoś nie mogłam się przekonać do tak agresywnego koloru. 




piątek, 10 maja 2013

_______________LondonDay2_________________

Drugi dzień w Londynie był zdecydowanie najbardziej intensywny. Chyba chcieliśmy zbyt wiele zobaczyć i przez to na koniec dnia nie mieliśmy już na nic siły. Zasnęliśmy jak dzieci. 

Rano, po śniadaniu pojechaliśmy pod London Eye, gdzie leżeliśmy na trawie, a młodsza część naszej ekipy wjechała na górę! Ach te dzieciaki! Zawsze mają farta :) Oczywiście mój mały braciszek nawet nie wpadł na pomysł zrobienia kilku zdjęć. 


Następnie wybraliśmy się do Tate Modern czyli do galerii sztuki współczesnej, pełnej surrealistycznych, kubistycznych czy futurystycznych wystaw. Obrazy, filmy, rzeźby, pop-art budziły skrajne emocje od śmiechu po totalne zdziwienie. 


Po kilku godzinach byliśmy już bardzo głodni, więc poszliśmy coś zjeść na Borough Market pełnego pysznych potraw przyrządzanych na miejscu, gorących i zimnych napojów oraz niesamowicie wyglądających ciast i ciasteczek. Niestety nie mam stamtąd żadnych zdjęć, a gdybym wrzuciła Wam film, siostra by mnie zabiła ;-) 

Dalej szliśmy już wzdłuż Tamizy pod sam Tower Bridge. 

Po wyczerpującym spacerze stwierdziliśmy, że pojedziemy jeszcze na Oxford Street na małe zakupy. Ja od razu wpadłam do ukochanego American Apparel i Miss Selfridge. W końcu ujrzałam na własne oczy wszystko to, co planowałam kupić online ;-) Pokażę Wam później w stylizacjach! 



Technologia Blogger.